„W oczekiwaniu na dzień konia” - Mikołaj Kowalski-Barysznikow

2019-08-14
„W oczekiwaniu na dzień konia” - Mikołaj Kowalski-BarysznikowMoje UTMB
Wszystko zaczęło się w 2012 r., kiedy pojechałem do Chamonix po raz pierwszy. Atmosfera festiwalu ścięła mnie z nóg. Miałem już jakieś trailowe doświadczenia z polskiego podwórka, ale tam to była inna galaktyka. Dziś z uśmiechem na twarzy wspominam rozmowy z Sebem Chaigneau, Jezem Braggiem, Lizzy Hawker, Fernandą Maciel czy Françoisem d’Haene, czyli żywymi legendami naszego sportu, których wtedy jeszcze wcale nie znałem i zupełnie nie wiedziałem, z kim mam do czynienia!

Powroty
Na UTMB wracałem potem jeszcze dwukrotnie - już jako biegacz. W 2017 r. pokonałem CCC, a rok później ukończyłem TDS, prawdopodobnie jako pierwszy uczestnik w historii przemierzając 100% trasy marszem. Niestety na miesiąc przed startem zdjęła mnie z nóg kontuzja kolana i na kilka tygodni musiałem się przebranżowić z biegacza w piechura.

#RoadToUTMB
Obydwa wspomniane starty miały mnie przygotować do głównego dystansu - 170-kilometrowego UTMB. Na początku 2017 r. wspólnie z Marcinem Świercem rozpoczęliśmy wspólne przygotowania do tego biegu w ramach projektu „Droga do UTMB”, i tak przez 30 miesięcy biegniemy razem po spełnienie marzeń. Raporty z naszych przygotowań publikujemy co miesiąc na stronie Runner’s World Polska.

Chwila prawdy
Nadchodzi. Do UTMB zostały ostatnie dwa tygodnie. Gdybym powiedział, że czuję się przygotowany, skłamałbym. Myślę, że nikt nie może być niczego pewien przed 100-milowym biegiem z sumą przewyższeń 10000 m. Zbyt dużo rzeczy się na to składa. Możesz mieć dobrą formę, ale głowa nie wytrzyma. Możesz mieć psychę ze stali, ale wysiądzie ci żołądek. Może wszystko się składać idealnie, a tu trrrrach, w decydującym momencie okaże się, że obcierają cię buty i nie jesteś w stanie dalej biec. Dlatego moim zdaniem kluczowa jest pokora. Nie przez przypadek Ludovic Pommeret czy Xavier Thevenard wygrywali UTMB, atakując z dalszych pozycji. W podobnym stylu na podium wspinali się też David Laney, Robert Hajnal i wielu innych. Ja myślami aż tak wysoko nie sięgam, ale gdyby udało mi się wskoczyć do TOP100 i zakręcić w okolicach 28 h, miałbym poczucie solidnie wykonanego zadania. Ale celem numer jeden niezmiennie pozostaje dla mnie dotrzeć na metę z poczuciem, że dałem z siebie dokładnie 100%, ani mniej ani więcej!
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixel